Podróże
Gdzie byłem i co zobaczyłem
piątek, 15 października 2010
Wyjazd z Goworowa
Poranek zimny i pochmurny. Padał deszcz. Nam jak widać aura sprzyjała do ostatniego dnia. Z panią Małgorzatą pożegnaliśmy się już w środę. Spodobało nam się tak, że myślimy o przyjeździe na weekend zimą. ;-)
czwartek, 14 października 2010
Goworów - Igliczna
Było kilka dni odpoczynku, słońce świeciło od rana, żal było siedzieć i leniuchować kolejny dzień. Plan był prosty - bierzemy rowery i jedziemy do Międzygórza. Potem na piechotkę do Sanktuarium Marii Śnieżnej.
1240 (0000)
Wyjechaliśmy późno ze względu na jakieś żołądkowe rewolucje u mnie. Na początek pojechaliśmy w kierunku gajnika żeby zrobić kilka zdjęć. Potem powrót i wjazd na dobrze znaną trasę z poniedziałku. Przez to że była znana to miałem wrażenie że szybciej minęła. Widoki dużo ładniejsze niż poprzednio - w bliskiej odległości super przejrzystość powietrza. Oczywiście dalsze góry - niebieskie.
1400 (0120)
W Międzyrzeczu zostawiliśmy rowery i zaczęliśmy od wodospadu Wilczki. Jako że była ładniejsza pogoda, to trzeba było robić nowe zdjęcia. ;-)
1415 (0135)
Po sesji ruszyliśmy czerwonym szlakiem. Początek męczący - kamienne schody ostro pod górę. Zaczęliśmy się zastanawiać czy tak będzie do końca. Na szczęście dość szybko się skończyły. Szlak doszedł do drogi i skręcił w lewo. Teraz chwila ulgi bo idzie się trochę czasu poziomo.
1430 (0150)
Dochodzimy do miejsca w którym można skręcić do Ogrodu Bajek. Postanawiamy jednak, że wracać będziemy żółtym szlakiem, na którym leży ogród. Po chwili zaczyna się znów pod górkę. Słońce cały czas świeci - las ma piękne kolory. Po drodze pod górę spotykamy głównie sosny, świerki, buki i jesiony.
1455 (0215)
Jesteśmy przy schronisku i sanktuarium. Kościół został wybudowany w 1872 roku. Zdjęć nie ma - zakaz fotografowania - więc trzeba sie wybrać samemu żeby obejrzeć. ;-) Na zewnątrz roztaczają się piękne widoki i można pstrykać do woli. Wstąpiliśmy też do sklepu z pamiątkami, kilka nabyliśmy. Można sobie własnoręcznie wybić pamiątkową monetę, co też zrobiliśmy. Posiedzieliśmy też w schronisku i zjedliśmy coś ciepłego.
1555 (0315)
Pora schodzić. Wybraliśmy żółty szlak. Wszyscy narzekają że się mało dróg buduje - a tutaj proszę przy samym szczycie powstaje nowa droga. ;-)
Niedługo drogę się opuszcza i skręca w prawo w las. O 1620 (0340) dochodzimy do Ogrodu Bajek.
Niestety już zamknięte więc ze zwiedzania nici. Za to po drugiej stronie małej dolinki bardzo budynek, który bardzo nam się spodobał - tylko otwierać schronisko. Ciekawe czy zamieszkany.
1630 (0350)
Jesteśmy na Polanie Śnieżnej. Dokoła cały czas kolorowy las.
Wcześniej o tym nie wspominałem, ale po drodze jest bardzo dużo strumieni mniejszych bądź większych. 1650 (0410) wchodzimy do Międzygórza. Małe miasteczko, ale bardzo mi się podoba architektura.
1715 (0435)
Bierzemy rowery i ruszamy w drogę powrotną. Teraz już górki. Zatrzymujemy się jednak dość często. Tosia zbiera liście, a ja robię zdjęcia. Powrót nam się trafił podczas "złotej godziny" więc kolory są super.
1800 (0520)
Koniec "złotej godziny" - słońce zaszło.
1815 (0535)
Jesteśmy na miejscu. Tym razem do kolacji 45 minut - jest nawet czas na prysznic. ;-)
1240 (0000)
Wyjechaliśmy późno ze względu na jakieś żołądkowe rewolucje u mnie. Na początek pojechaliśmy w kierunku gajnika żeby zrobić kilka zdjęć. Potem powrót i wjazd na dobrze znaną trasę z poniedziałku. Przez to że była znana to miałem wrażenie że szybciej minęła. Widoki dużo ładniejsze niż poprzednio - w bliskiej odległości super przejrzystość powietrza. Oczywiście dalsze góry - niebieskie.
1400 (0120)
W Międzyrzeczu zostawiliśmy rowery i zaczęliśmy od wodospadu Wilczki. Jako że była ładniejsza pogoda, to trzeba było robić nowe zdjęcia. ;-)
1415 (0135)
Po sesji ruszyliśmy czerwonym szlakiem. Początek męczący - kamienne schody ostro pod górę. Zaczęliśmy się zastanawiać czy tak będzie do końca. Na szczęście dość szybko się skończyły. Szlak doszedł do drogi i skręcił w lewo. Teraz chwila ulgi bo idzie się trochę czasu poziomo.
1430 (0150)
Dochodzimy do miejsca w którym można skręcić do Ogrodu Bajek. Postanawiamy jednak, że wracać będziemy żółtym szlakiem, na którym leży ogród. Po chwili zaczyna się znów pod górkę. Słońce cały czas świeci - las ma piękne kolory. Po drodze pod górę spotykamy głównie sosny, świerki, buki i jesiony.
1455 (0215)
Jesteśmy przy schronisku i sanktuarium. Kościół został wybudowany w 1872 roku. Zdjęć nie ma - zakaz fotografowania - więc trzeba sie wybrać samemu żeby obejrzeć. ;-) Na zewnątrz roztaczają się piękne widoki i można pstrykać do woli. Wstąpiliśmy też do sklepu z pamiątkami, kilka nabyliśmy. Można sobie własnoręcznie wybić pamiątkową monetę, co też zrobiliśmy. Posiedzieliśmy też w schronisku i zjedliśmy coś ciepłego.
1555 (0315)
Pora schodzić. Wybraliśmy żółty szlak. Wszyscy narzekają że się mało dróg buduje - a tutaj proszę przy samym szczycie powstaje nowa droga. ;-)
Niestety już zamknięte więc ze zwiedzania nici. Za to po drugiej stronie małej dolinki bardzo budynek, który bardzo nam się spodobał - tylko otwierać schronisko. Ciekawe czy zamieszkany.
1630 (0350)
Jesteśmy na Polanie Śnieżnej. Dokoła cały czas kolorowy las.
Wcześniej o tym nie wspominałem, ale po drodze jest bardzo dużo strumieni mniejszych bądź większych. 1650 (0410) wchodzimy do Międzygórza. Małe miasteczko, ale bardzo mi się podoba architektura.
1715 (0435)
Bierzemy rowery i ruszamy w drogę powrotną. Teraz już górki. Zatrzymujemy się jednak dość często. Tosia zbiera liście, a ja robię zdjęcia. Powrót nam się trafił podczas "złotej godziny" więc kolory są super.
1800 (0520)
Koniec "złotej godziny" - słońce zaszło.
1815 (0535)
Jesteśmy na miejscu. Tym razem do kolacji 45 minut - jest nawet czas na prysznic. ;-)
wtorek, 12 października 2010
Goworów - Międzygórze
1015 (0000)
Tym razem wybraliśmy rowery. Ponieważ wracamy na obiad o 1300 w planie jest tylko dojazd do Międzygórza i zobaczenie wodospadu Wilczki. Pogoda całkiem niezła choć lekka mgła wisi w powietrzu. Z Goworowa wyjeżdżamy w przeciwną stronę niż Międzylesie. Prowadzi nas zielony szlak (rowerowy). Pierwszy odcinek do Nowej Wsi prowadzi drogą asfaltową. Jedziemy prawie cały czas pod górkę.
W oddali widać (wydaje się że wysoko) biały kościół w Nowej Wsi. Droga prowadzi wzdłuż linii lasu porastającego Masyw Śnieżnika. Po prawej mijamy szczyty: Pątnik, Nowak, Dłużka. Przed nami co jakiś widoczne Sanktuarium Marii Śnieżnej na Iglicznej. Z lewej strony za mgłą Góry Bystrzyckie.
Mijamy kościół w Nowej Wsi, za kościołem w prawo na główną drogę i za chwilę w lewo. Droga wygląda jakby prowadziła do jakiegoś gospodarstwa. Zaczyna się odcinek w dół. Trzeba uważać bo droga jest kamienista i bardzo nierówna. Mijamy kolejne szczyty: Gołota (Jastrzębiec), Zarodnik.
Docieramy do Jaworka. Trasa prowadzi podobnie jak w Nowej Wsi. Najpierw w prawo i za chwilę w lewo. Wracamy na asfaltową drogę. Znów cały czas pod górkę, ale jedzie się dużo lepiej niż po kamieniach. To też najkrótszy odcinek. Z prawej strony Jeszkówka i Modrzewiowa. Bliskość tych szczytów skutecznie zasłania widok na wyższe góry. Dojeżdżamy do głównej drogi - Domaszków - Międzygórze.
Skręcamy w prawo i po kilku zakrętach jesteśmy przy Hotelu nad Wodospadem.
1120 (0105)
Zostawiamy rowery i idziemy oglądać wodospad Wilczki. Można go oglądać dzięki kilku punktom widokowym, do których prowadzą ogrodzone ścieżki. Stąd też w górę prowadzi czerwony szlak do sanktuarium na Iglicznej.
1210 (0155) Wyjazd z Międzygórza
Spieszymy się na obiad, więc wracamy. Droga powrotna jest dużo szybsza i przyjemniejsza. Najgorszy odcinek to ten kamienisty - tym razem pod górę.
1300 (0245)
Jesteśmy na miejscu. Co poniektóre części ciał bolą porządnie - jak to po długiej przerwie od roweru. ;-) Po raz drugi zdążyliśmy na styk.
Tym razem wybraliśmy rowery. Ponieważ wracamy na obiad o 1300 w planie jest tylko dojazd do Międzygórza i zobaczenie wodospadu Wilczki. Pogoda całkiem niezła choć lekka mgła wisi w powietrzu. Z Goworowa wyjeżdżamy w przeciwną stronę niż Międzylesie. Prowadzi nas zielony szlak (rowerowy). Pierwszy odcinek do Nowej Wsi prowadzi drogą asfaltową. Jedziemy prawie cały czas pod górkę.
W oddali widać (wydaje się że wysoko) biały kościół w Nowej Wsi. Droga prowadzi wzdłuż linii lasu porastającego Masyw Śnieżnika. Po prawej mijamy szczyty: Pątnik, Nowak, Dłużka. Przed nami co jakiś widoczne Sanktuarium Marii Śnieżnej na Iglicznej. Z lewej strony za mgłą Góry Bystrzyckie.
Mijamy kościół w Nowej Wsi, za kościołem w prawo na główną drogę i za chwilę w lewo. Droga wygląda jakby prowadziła do jakiegoś gospodarstwa. Zaczyna się odcinek w dół. Trzeba uważać bo droga jest kamienista i bardzo nierówna. Mijamy kolejne szczyty: Gołota (Jastrzębiec), Zarodnik.
Docieramy do Jaworka. Trasa prowadzi podobnie jak w Nowej Wsi. Najpierw w prawo i za chwilę w lewo. Wracamy na asfaltową drogę. Znów cały czas pod górkę, ale jedzie się dużo lepiej niż po kamieniach. To też najkrótszy odcinek. Z prawej strony Jeszkówka i Modrzewiowa. Bliskość tych szczytów skutecznie zasłania widok na wyższe góry. Dojeżdżamy do głównej drogi - Domaszków - Międzygórze.
Skręcamy w prawo i po kilku zakrętach jesteśmy przy Hotelu nad Wodospadem.
1120 (0105)
Zostawiamy rowery i idziemy oglądać wodospad Wilczki. Można go oglądać dzięki kilku punktom widokowym, do których prowadzą ogrodzone ścieżki. Stąd też w górę prowadzi czerwony szlak do sanktuarium na Iglicznej.
1210 (0155) Wyjazd z Międzygórza
Spieszymy się na obiad, więc wracamy. Droga powrotna jest dużo szybsza i przyjemniejsza. Najgorszy odcinek to ten kamienisty - tym razem pod górę.
1300 (0245)
Jesteśmy na miejscu. Co poniektóre części ciał bolą porządnie - jak to po długiej przerwie od roweru. ;-) Po raz drugi zdążyliśmy na styk.
Kolacja japońska
Szefowa TerraSudeta - pani Małgorzata Olejniczak jest wielką fanką kuchni japońskiej - i nie tylko. Powiedzieliśmy jej, że jesteśmy otwarci na wszystkie smaki. O 1900 weszliśmy do saloniku japońskiego gdzie czekał na nas zastawiony stół. Do kolacji założyliśmy yukaty.
Jako przystawki mieliśmy okazję spróbować:
- zupa miso,
- futomaki z warzywami i omletem. do nich oczywiście sos sojowy i wasabi,
- sałatka z ogórka z algami konbu i sardynkami niboshi,
- alga konbu przwiązana rzodkwią daikon ugotowana w bulionie rybnym,
- sałata z sosem z zielonej herbaty i jagodami goji,
- pieczarki w sosie ponzu,
- tsukemono - czyli pikle marynowane. U nas był to ogórek, marchew i daikon,
- brokuły z sosem z białego sezamu - słodki, ;-)
- makaron soba w sosie mentsuyu,
- algi wakame w sosie z shiso,
Jako główne danie kurczak pieczony w sosie teryaki. Do tego wszystkiego zielona herbata Matcha.
A na deser kandyzowane fasolki (między innymi azuki), ciasteczka z sezamu (w tym o smaku zielonej herbaty matcha) i krem z czarnego sezamu.
Cała kolacja trwała ok. 2 godzin.
A na deser kandyzowane fasolki (między innymi azuki), ciasteczka z sezamu (w tym o smaku zielonej herbaty matcha) i krem z czarnego sezamu.
Cała kolacja trwała ok. 2 godzin.
niedziela, 10 października 2010
Goworów - Śnieżnik
1030 (0000)
Pogoda w Goworowie nie była zachęcająca do chodzenia. Zimno i mgła. Wyruszyliśmy po śniadaniu. By dojść do niebieskiego szlaku, kierujemy się w górę wioski. Droga prowadzi nas asfaltem wzdłuż Głośnego Potoku. W pewnym momencie kończy się wioska, a zaczyna las. Na razie niestety nie jest nam dane podziwianie kolorów jesieni. Cały czas idziemy we mgle, która coraz bardziej zaczyna przypominać chmurę. Rodzi się nadzieja że jednak będzie słońce.
1115 (0045)
Pojawiają się pierwsze promienie słońca. Trzeba uważać na drogę bo jest ona uczęszczana, a Głośny Potok ma słuszną nazwę - zagłusza jadące samochody.
1200 (0130)
Docieramy do Leśniczówki "Jodłów", która znajduje się na skrzyżowaniu szlaku niebieskiego z czerwonym. Ruszamy w lewo niebieskim szlakiem. Pod stopami cały czas asfalt i pod górę. Jest już pełnia słońca, więc mamy okazję podziwiać las. Samo poszycie jest bardzo różnorodne. Często występują połacie mchu, lub opadniętych liści bukowych. Zdarzają się również występy skalne.
1230 (0200)
Pierwsze przerzedzenie drzew, gdzie można zobaczyć coś więcej niż las. Goworów cały w chmurach. W oddali widać Igliczną.
1240 (0210)
Docieramy do skrzyżowania szlaku żółtego z niebieskim. Przez chwilę szlaki prowadzą razem. Szlak żółty w prawo prowadzi na Przełęcz Puchacza. Spotykamy tutaj pierwsze osoby tego dnia.
1247 (0217)
Żółty szlak opuszcza nas w lewo prowadząc do Międzygórza. My cały czas idziemy niebieskim
1300 (0230)
Docieramy do większej polany (jedynej zaznaczonej na mapie) otaczającej szczyt Wysoczka. Można stąd zobaczyć coś więcej. Poniżej nas chmury. W oddali widać Czarną Górę.
1318 (0248)
Szlak dość ostro skręca, a drzewa się rozrzedzają. Odsłania nam się widok na schronisko i Śnieżnik.
1325 (0255)
Szlak niebieski łączy się tutaj z zielonym, który prowadzi z Przełęczy Puchacza. Teraz już prosta droga do schroniska.
1350 (0320)
Jesteśmy przy schronisku. Jest dużo więcej ludzi niż się spodziewaliśmy. Widać większość wybiera trasę z Międzygórza. Nie zatrzymujemy się na razie, bo czas nas goni. Ruszamy na szczyt czerwonym szlakiem. Droga prowadzi ostro pod górę. Początek pomiędzy drzewami. Pod nogami głównie kamienie i skały. Po chwili zostawiamy kawałek lasu za sobą i można zacząć się oglądać za siebie.
1420 (0350)
Docieramy na szczyt. Wieje porządnie. Widoki ładne, lecz przez niskie chmury nie widać dalej oddalonych szczytów jak Śnieżka, czy dobrze nam znana Ślęża. Kilka fotek na szczycie i schodzimy. Okazuje się że ten asfalt na początku wycieczki nie był taki zły. Ponieważ miałem buty z miękką podeszwą to te skały i kamienie pod nogami dały popalić stopom.
1445 (0415)
Jesteśmy w schronisku. Zestaw obowiązkowy to jabłecznik + herbata. Próbujemy również naleśników z serem i jagodami. Kupujemy mapę - jakoś wcześniej o niej nie pomyślałem. ;-) Kolejka długa, swoje trzeba odstać.
1530 (0500)
Ruszamy na dół. Jako że na 1800 chcemy zdążyć, to narzucamy dość szybkie tempo jak na nas. ;-)
1557 (0527)
Ostatni rzut okiem na schronisko i śnieżnik.
1652 (0622)
Docieramy do Leśniczówki "Jodłów". Schodzimy z niebieskiego szlaku. Oglądamy las w promieniach zachodzącego słońca. Z prawej strony mijamy szczyty: Gawlik, Sośnik, Nowak i Pątnik. Z lewej Kamienny Garb i Niedźwiedź.
1730 (0700)
Wchodzimy do Goworowa.
1800 (0730)
Jesteśmy na miejscu. Punktualnie na kolację - trochę dłużej niż zamierzaliśmy, ale szczęśliwi, że pomimo braku planów i przygotowania udało się zdobyć Śnieżnik.
Pogoda w Goworowie nie była zachęcająca do chodzenia. Zimno i mgła. Wyruszyliśmy po śniadaniu. By dojść do niebieskiego szlaku, kierujemy się w górę wioski. Droga prowadzi nas asfaltem wzdłuż Głośnego Potoku. W pewnym momencie kończy się wioska, a zaczyna las. Na razie niestety nie jest nam dane podziwianie kolorów jesieni. Cały czas idziemy we mgle, która coraz bardziej zaczyna przypominać chmurę. Rodzi się nadzieja że jednak będzie słońce.
1115 (0045)
Pojawiają się pierwsze promienie słońca. Trzeba uważać na drogę bo jest ona uczęszczana, a Głośny Potok ma słuszną nazwę - zagłusza jadące samochody.
1200 (0130)
Docieramy do Leśniczówki "Jodłów", która znajduje się na skrzyżowaniu szlaku niebieskiego z czerwonym. Ruszamy w lewo niebieskim szlakiem. Pod stopami cały czas asfalt i pod górę. Jest już pełnia słońca, więc mamy okazję podziwiać las. Samo poszycie jest bardzo różnorodne. Często występują połacie mchu, lub opadniętych liści bukowych. Zdarzają się również występy skalne.
1230 (0200)
Pierwsze przerzedzenie drzew, gdzie można zobaczyć coś więcej niż las. Goworów cały w chmurach. W oddali widać Igliczną.
1240 (0210)
Docieramy do skrzyżowania szlaku żółtego z niebieskim. Przez chwilę szlaki prowadzą razem. Szlak żółty w prawo prowadzi na Przełęcz Puchacza. Spotykamy tutaj pierwsze osoby tego dnia.
1247 (0217)
Żółty szlak opuszcza nas w lewo prowadząc do Międzygórza. My cały czas idziemy niebieskim
1300 (0230)
Docieramy do większej polany (jedynej zaznaczonej na mapie) otaczającej szczyt Wysoczka. Można stąd zobaczyć coś więcej. Poniżej nas chmury. W oddali widać Czarną Górę.
1318 (0248)
Szlak dość ostro skręca, a drzewa się rozrzedzają. Odsłania nam się widok na schronisko i Śnieżnik.
1325 (0255)
Szlak niebieski łączy się tutaj z zielonym, który prowadzi z Przełęczy Puchacza. Teraz już prosta droga do schroniska.
1350 (0320)
Jesteśmy przy schronisku. Jest dużo więcej ludzi niż się spodziewaliśmy. Widać większość wybiera trasę z Międzygórza. Nie zatrzymujemy się na razie, bo czas nas goni. Ruszamy na szczyt czerwonym szlakiem. Droga prowadzi ostro pod górę. Początek pomiędzy drzewami. Pod nogami głównie kamienie i skały. Po chwili zostawiamy kawałek lasu za sobą i można zacząć się oglądać za siebie.
1420 (0350)
Docieramy na szczyt. Wieje porządnie. Widoki ładne, lecz przez niskie chmury nie widać dalej oddalonych szczytów jak Śnieżka, czy dobrze nam znana Ślęża. Kilka fotek na szczycie i schodzimy. Okazuje się że ten asfalt na początku wycieczki nie był taki zły. Ponieważ miałem buty z miękką podeszwą to te skały i kamienie pod nogami dały popalić stopom.
Jesteśmy w schronisku. Zestaw obowiązkowy to jabłecznik + herbata. Próbujemy również naleśników z serem i jagodami. Kupujemy mapę - jakoś wcześniej o niej nie pomyślałem. ;-) Kolejka długa, swoje trzeba odstać.
1530 (0500)
Ruszamy na dół. Jako że na 1800 chcemy zdążyć, to narzucamy dość szybkie tempo jak na nas. ;-)
1557 (0527)
Ostatni rzut okiem na schronisko i śnieżnik.
1652 (0622)
Docieramy do Leśniczówki "Jodłów". Schodzimy z niebieskiego szlaku. Oglądamy las w promieniach zachodzącego słońca. Z prawej strony mijamy szczyty: Gawlik, Sośnik, Nowak i Pątnik. Z lewej Kamienny Garb i Niedźwiedź.
1730 (0700)
Wchodzimy do Goworowa.
1800 (0730)
Jesteśmy na miejscu. Punktualnie na kolację - trochę dłużej niż zamierzaliśmy, ale szczęśliwi, że pomimo braku planów i przygotowania udało się zdobyć Śnieżnik.
sobota, 9 października 2010
Wyjazd do Goworowa
Miejsce docelowe to rezydencja TerraSudeta w Goworowie. Ponieważ nie jesteśmy zmotoryzowani, to umówiliśmy się na odbiór nas przez pracownika rezydencji ze stacji PKP w Międzylesiu.
Droga z Międzylesia do Goworowa to tylko 4 kilometry przez pola, więc można podziwiać zarówno Góry Bystrzyckie na zachodzie, jak i Masyw Śnieżnika na wschodzie. Samego Śnieżnika nie zobaczymy, ale łatwo rozpoznać Igliczną, po charakterystycznej białej bryle Sanktuarium Marii Śnieżnej.
Rezydencja TerraSudeta w Goworowie znajduje się tuż przy głównym skrzyżowaniu. W pobliżu jest całkiem nieźle zaopatrzony sklep spożywczo-chemiczno-prasowy. Mapy jednak w nim nie kupimy. Sama rezydencja to bardzo przyjemne miejsce, z super obsługą. Jedzenie bardzo dobre. Poza sezonem godziny posiłków można ustalać indywidualnie. Jeśli kogoś interesuje kultura japońska, to będzie miał niebywałą okazję, żeby dowiedzieć się czegoś nowego od pani Małgorzaty Olejniczak, która prowadzi rezydencję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















